poniedziałek, 27 kwietnia 2015

#1✨

Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
Wiedziałam że to mama więc nie panikowałam tak bardzo.
- Olga... Musimy porozmawiać.- usiadła obok mnie na łóżku ze smutnym wyrazem twarzy
- co się stało?- panika się zaczęła
- Spokojnie, nic się nie stało ale nie sądzisz że spędziłaś już w samotności dość czasu?
- Ale ta choroba jest zbyt silna!
- Chorobę zawsze można wyleczyć kochanie- uśmiechnęła się do mnie
- Ty nie rozumiesz. Ta choroba jest jak rak. Przynajmniej w moim przypadku. Wyniszcza mnie i jest nieuleczalny.- podeszłam do okna po czym usłyszałam zamykające się drzwi. Mama chyba miała tego dosyć. Była pewnie smutna po tym co powiedziałam. W sumie mi ułożyło. Lubiłam być sama. Lubiłam być bezpieczna.
- To jest jak RAK. To jest wyrok samotności.- powtarzałam pod nosem patrząc przez okno na drzewo.
Wzięłam do ręki gitarę i zaczęłam grać i śpiewać.
Muzyka mnie wyciszała, uspokajała. Grałam tylko piosenki opisujące mój humor- smutne.
Myślałam nad tym co powiedziała mama.
- WYJDŹ Z TEGO PIEPSZONEGO POKOJU!- wmawiałam sobię ale nie potrafiłam wyobrazić sobie wychodzenia poza drzwi mojego domu.
Po pewnym czasie otworzyłam drzwi mojego pokoju. Zeszłam po schodach, ubrałam japonki ( bo był prawie lipiec a temperatura 25°) i otworzyłam drzwi wejściowe. Poczułam lekki wiatr na pulikach. Moi rodzice wychylili się zza drzwi kuchni i byli zdziwieni.
W końcu od kilku lat wyszłam z domu. Naszczęście nikogo nie było.
Spacerowałam po chodniku tak jakby nic się nie stało, a  wychodzenie z domu to normalność. Po kilku minutach zbliżał się do mnie jakiś chłopak.
Stałam wryta w ziemię. Kiedy był kilka metrów odemnie usiadłam na ziemi- to nie było normalne zachowanie, nie kontrolowałam tego co robię, nie mogłam nic zrobić, byłam sparaliżowana.
Chłopak stanął nademną.
- Hej. Co się stało?- łzy mi zaczęły lecieć same.Chłopak uznał mnie pewnie za wariatkę.
Po chwili podał mi rękę abym mogła wstać.
Kiedy załapałam jego ręki dostałam gęsiej skórki. Od kilku lat nie widziałam żadnego chłopaka.
- Przepraszam- wyksztusiłam z wielkim trudem i zwróciłam do domu.
- Czekaj!- krzyknął do mnie, ale wchodziłam już do domu.
- Co się stało- zapytała mama z przerażeniem kiedy zobaczyła że płakałam
- Widziałam chłopaka- powiedziałam powoli i poszłam do pokoju. Później już nikt do mnie nie wchodził bo poszłam spać.
Kolejnego dnia obudziła mnie mama.
- Kochanie, nawet nie wiesz jak się cieszyliśmy gdy w końcu wyszłaś z pokoju. - przytuliła mnie
- Dajcie mi spokój. Nie rozumiecie że z tym trzeba żyć? No niestety życia się nie wybiera a moje jest akurat takie. Mam siedzieć cały czas w tym pokoju jak na wierzy i czekać aż ktoś mnie uwolni?!- byłam zdenerwowana
- Wiesz że dobrze zrobiłaś to mówiąc? Nareszcie chcesz coś zmienić. - uśmiechnęła się i wyszła
- A co jak strach bedzie silniejszy?- powiedziałam sama do siebie.
Jednak podniosłam się z łóżka i poszłam się ubrać. Kolejnie zeszłam zjeść śniadanie.
Po kilku minutach stałam sparaliżowana przed drzwiami. Zastanawiałam się czy je otworzyć czy nie. Jednak wyszłam.
To naprawdę dla mnie duży bardzi duży krok że już drugi raz wychodzę z domu.
Spacerowałam chodnikiem tak jak wczoraj. Obok mnie ktoś przebiegł. Mije nogi stały się jak galaretka i bałam się że zaraz upadnę. Jednak zacisnełam pięści i starałam się stać i udało mi się. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Hej!- zawołał chłopak biegnący w moją stronę. Miałam już się odwrócić i wracać do domu udając że go nie słyszę ale złapał mnie za ramię.
- Co ci się wczoraj stało?- zapytał. Nie chciałam wychodzić na wariatkę więc powiedziałam prawdę
- Słuchaj, ja wiem że to było żałosne- wyksztusiłam z siebie- ale jestem chora- uśmiechnęłam się do chłopaka
- Co?- zdziwił się
- Jestem chora. Mam zaburzenie lękowe- boję się ludzi- ponownie się uśmiechnęłam sztucznie
- Przepraszam
- Okej, jesteś pierwszym chłopakiem wogóle człowiekiem oprócz moich rodziców z którym gadam od 10 lat.- powiedziałam to bardzo swobodnie aż sama byłam zaskoczona - mam tak od 7 roku życia. Pewnie się zapytasz jak mogę bać się ludzi ale sama nie znam odpowiedzi.
- Nie znam Cię ale wogóle nie wyglądasz na taką osobę którą boi się ludzi. No może wczoraj... Tak ogólnie Janek jestem- podał mi rękę chłopak
- Olga- uśmiechnęłam się- wiesz co, ja już lepiej będę szła bo zaraz pewnie bedzie tu dużo ludzi a nie chcę robić jakiś szopek - odwróciłam się i pomachałam  Jankowi.

Prolog ✨

Pewnie wiesz jak to jest się czegoś bać.
Ale czy wiesz jak to jest bać się ludzi?
Nazywam się Olga. Mam 17 lat. Od kilku lat siedzę w swoim odosobnionym od całego świata pokoju. Tam się czuję bezpiecznie.
W wieku 7 lat zdiagnozowano u mnie zaburzenie lękowe zwane ANTROFOBIĄ.
90% moich 10 lat spędziłam sama w moim pokoju.
Przerażające?
Dla mnie to normalność.
Uczę się w domu bo boję się również tego że przez to jaka jestem chociaż jestem chyba jak inne dziewczyny.
Ale co kiedy nagle spotkasz osobę?
Panikujesz. Nie wiesz co robić.
Ale jednak ta osoba chce ci pomóc? Chce Cię zrozumieć?